69. Turniej Czterech Skoczni, czyli idealny scenariusz na film

Kamil Stoch w świetnym stylu wygrał 69. Turniej Czterech Skoczni. Teraz można pomyśleć, co by było, gdyby nie doszło do występu Polaków w tym turnieju. Jeszcze 28 grudnia wszyscy żyliśmy scenariuszem wykluczenia naszych zawodników z rywalizacji. Potem jednak Polacy pokazali, że nie można ich denerwować. Ich występ, to była uczta dla oczu.

Cała otoczka tegorocznego turnieju sprawia, że zostanie on zapamiętany na zawsze. Przede wszystkim został on rozegrany bez kibiców z wiadomych powodów. Skoczkowie poza oddawanym skokiem cały czas musieli chodzić w maskach i były także słynne już testy na koronawirusa. Klemens Murańka po teście „słabo pozytywnym” stał się najpopularniejszy w naszym kraju, a zarazem niemiecki sanepid, który początkowo wykluczył naszych skoczków z dalszej rywalizacji, stał się wrogiem numer jeden.

Ostatecznie po dwóch następnych negatywnych testach u naszych zawodników zostali oni dopuszczeni do pierwszego konkursu w Oberstdorfie. 29 grudnia okazał się więc dniem cudów, a w dodatku na świat przyszła córka Dawida Kubackiego, Zuzanna. Tata Zuzanny w Oberstdorfie był piętnasty, ale moc pokazał Kamil Stoch, który zajął drugą lokatę. Zwyciężył Karl Geiger. Piękna była radość naszych skoczków z tego, że w ogóle mogli przystąpić do zawodów. Oberstdorf okazał się tylko małą przystawką przed późniejszymi konkursami turnieju.

Na zdjęciu szczęśliwy tata Zuzanny 🙂

Petardy Dawida Kubackiego

Noworoczne fajerwerki w GA-PA odpalił Dawid Kubacki. Nasz mistrz świata na dobre ochłonął po radosnej nowinie i nie dał rywalom żadnych szans. W miarę blisko 30-latka trzymał się tylko lider Pucharu Świata Norweg Halvor Egner Granerud. Reszta zawodników straciła do nich już dużo punktów i klasyfikacja Turnieju Czterech Skoczni trochę się wywróciła. Nagle Kubacki włączył się do walki o zwycięstwo, chociaż po konkursie w Oberstdorfie wydawało się to niemożliwe. Kamil Stoch w GA-PA zajął czwartą pozycję, a w klasyfikacji generalnej spadł na trzecie miejsce, prowadzenie objął Granerud.

Szczerze powiedziawszy, myślałem po konkursie w Garmisch, że Dawid Kubacki zacznie miażdżyć swoich rywali. Jego skoki w noworocznych zawodach były po prostu perfekcyjne.

Występek Graneruda

Później przyszły kolejne zaskoczenia, bo nadeszła pora na Innsbruck. Skocznia Bergisel nie wybacza błędów i często bywa kapryśna. Na tym obiekcie często z walki o końcowy triumf w turnieju odpadają najwięksi faworyci. Tak było też tym razem, gdy Halvor Egner Granerud i Karl Geiger zawalili swoje pierwsze skoki. Nas to jednak nie martwiło, bo przypomniał o sobie Kamil Stoch, a bardzo dobrze spisali się także Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Andrzej Stękała.

W drugiej serii Granerud i Geiger wyraźnie się poprawili, ale co z tego skoro Kamil Stoch rozbił bank. Drugi skok przyniósł naszej legendzie 130 metrów i zwycięstwo w konkursie z przewagą 12 punktów nad drugim Anze Laniskiem. W klasyfikacji turnieju Stoch prowadził bardzo pewnie, wyprzedzając Kubackiego, Graneruda i Geigera. Wtedy też rozpętała się kolejna burza w naszym kraju.

Kolejnym wrogiem stał się Halvor Egner Granerud, który niezbyt pochlebnie wypowiedział się o Kamilu Stochu po konkursie w Innsbrucku. W naszym kraju najpierw zachwycano się świetnymi skokami Stocha, ale później przez lidera Pucharu Świata zeszło to na dalszy plan. Późnym wieczorem w Internecie pojawił się filmik z przeprosinami Graneruda. Niesmak mimo wszystko pozostał, ale wydaje się, że Kamil Stoch nawet nie myślał, o tym, co działo się po pierwszym austriackim konkursie. Z kolei Norwegowi cała sytuacja mogła tylko i wyłącznie zaszkodzić.

Kamil Stoch w swojej lidze

W kraju zaczęło się wielkie oczekiwanie na ostatni konkurs w Bischofshofen. Zachowanie Graneruda powoli wszyscy zaczynali puszczać w niepamięć. W międzyczasie Klemensowi Murańce urodził się syn, więc była to kolejna wspaniała chwila dla polskich skoczków.

Nie wyobrażaliśmy sobie, by tak doświadczony skoczek jak Kamil Stoch wypuścił z rąk solidną przewagę 15 punktów nad Dawidem Kubackim. Z drugiej strony, gdyby obrońca trofeum sprzed roku, ponownie wygrałby turniej, to też bylibyśmy szczęśliwi. Kamil Stoch ułożył jednak taki scenariusz, w którym nie pozostawił swoim rywalom żadnych złudzeń. 33-latek wygrał ostatni konkurs turnieju z przewagą ponad 20 punktów nad drugim zawodnikiem. To była miazga!

Skoki Kamila można oglądać w nieskończoność

A który był Granerud? Norweg zajął dopiero dwunaste miejsce i w dodatku przegrał trzecie miejsce w całym turnieju z Dawidem Kubackim o 0,4 pkt. Świetnie w Bischofshofen skakał Karl Geiger, który w zawodach był trzeci, a w turnieju zakończył rywalizację na drugiej pozycji.

Kamil Stoch znów pokazał, jakim wspaniałym jest skoczkiem. Nie można jednak wyróżniać tylko jego. Dawid Kubacki w Bischofshofen był piętnasty, ale w przekroju całego turnieju wypadł znakomicie. Piotr Żyła i Andrzej Stękała w ostatnim konkursie zajęli miejsca odpowiednio siódme i ósme, a w klasyfikacji generalnej Żyła był piąty, a Stękała szósty. Wynik naszych skoczków to jest po prostu kosmos. Czterech z nich zajęło miejsce w pierwszej szóstce. Czegoś takiego jeszcze w polskich skokach nie było.

69. Turniej Czterech Skoczni to idealny scenariusz na film. W głowie się aż nie mieści, ile się wydarzyło w skokach przez ostatnie 10 dni. Ileż było zwrotów akcji, dramaturgii, a wszystko zakończyło się zwycięstwem Polaka. Czego chcieć więcej?

Dla spragnionych wyników odsyłam do SkiJumping.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *