Czy Afryka okaże się szczęśliwa dla Michała Cieślaka ?

Demokratyczna Republika Konga to miejsce, w którym Michał Cieślak zawalczy o spełnienie marzeń. Polak zmierzy się 31 stycznia z Ilungą Makabu, a stawką pojedynku będzie pas mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej. Tym samym  Cieślak ma szansę nawiązać do sukcesów Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka, który dzierżył ten sam pas w latach 2010-2014.

Michał Cieślak dalej będzie niepokonany ?

Walka w Afryce będzie dla Michała Cieślaka nie tylko walką o mistrzostwo świata, ale również o przedłużenie statusu niepokonanego pięściarza. Polak bowiem wychodził na ring 19 razy i za każdym razem pokonywał swojego przeciwnika(13 razy przez nokaut). Trzeba jednak sobie otwarcie powiedzieć, że najbliższa walka  będzie najpoważniejszym sprawdzianem umiejętności Polaka. Ilunga Makabu (26-2, 24 KO) to przeciwnik z najwyższej półki, który może zapewnić naszemu bokserowi wojnę w ringu. W przeciwieństwie do Polaka walczył już o pas mistrza świata. Ponadto parę razy boksował poza granicami swojego kraju czego nie można powiedzieć o naszym pięściarzu, który walczył tylko w Polsce. Upatruję jednak szansę na zwycięstwo Cieślaka, w tym, że Makabu przegrał już raz walkę o mistrzostwo świata WBC. Miało to miejsce w 2016 roku w Wielkiej Brytanii, a rywalem Makabu był wówczas Brytyjczyk Tony Bellew.
Michał Cieślak jest znany z zadziorności, posiada ogromne serce do walki co sprawia, że może pokonać każdego.  Zatem afrykański bokser jest do pokonania i trzeba wierzyć, że w pojedynku z Polakiem dozna trzeciej porażki na zawodowych ringach.

źródło: https://sportowefakty.wp.pl/

Egzotyczny teren

Nasz bokser będzie musiał walczyć o mistrzostwo świata WBC w stolicy Demokratycznej Republiki Konga – Kinszasie. Egzotyczny teren może być dla naszego zawodnika dużą przeszkodą w osiągnięciu sukcesu. Bowiem mogą się u niego pojawić problemy z aklimatyzacją, a w dodatku rywalowi będą pomagać ściany, bo DR Konga to przecież ojczyzna Ilungi Makabu.
Jeśli chodzi o aklimatyzację to z ciekawości zerknąłem dzisiaj na prognozy pogody dla Kinszasy i z pewnością nie wygląda to dobrze, bo w dniu walki temperatura odczuwalna będzie na poziomie wyższym niż 30 stopni. Według ostatnich doniesień Andrzeja Wasilewskiego pojedynek odbędzie się na otwartym stadionie – „Sharks Club Stadium”. Pewne zatem jest, że w Afryce czeka na Polaka piekielny kocioł.
Sztab Polaka wyznaczył datę wylotu do Afryki na dwa dni przed walką. Tym samym Cieślak doleci do stolicy DR Konga na tzw. ostatnią chwilę. Ciężko mi powiedzieć czy decyzja sztabu jest dobra, bo trzeba mieć na uwadze, że organizm Polaka raczej nie zdąży się przyzwyczaić do wysokich temperatur. Cieślak jednak wiele spraw zaplanował w umiejętny sposób, a najbardziej podoba mi się to, że przyjął już nawet zestaw szczepionek przed wyjazdem na Czarny Ląd.

Komu było potrzebne zamieszanie związane z walką?

Bardzo wyczekuję walki naszego pięściarza, ale boję się, że Michał nie wytrzyma psychicznie tego całego ciśnienia powstałego w okresie poprzedzającym pojedynek. Ileż to razy ten pojedynek był przekładany. Najpierw z 18 stycznia na 25 stycznia następnie został przełożony na 31 stycznia. Oficjalnym powodem takiego stanu rzeczy był konflikt między menadżerem Ilungi Makabu – Tarikiem Saadu i promotorem Kongijczyka – Donem Kingiem. Ostatecznie obu Panów pogodził szef federacji WBC. Don King niby obraził się, że szczegóły walki są dopinane za jego plecami i próbował zablokować walkę. Specjalnie użyłem słowa niby, ponieważ ja mam o tym „konflikcie” trochę inne zdanie. Uważam bowiem, że to wszystko było zaplanowane, a niespełna 90- letni Don King zagrał w tym spektaklu główną rolę. Moim zdaniem cały ten „teatrzyk” powstał po to, aby zdenerwować naszego pięściarza. W końcu ciągłe informacje o przekładaniu walki mogły bardzo negatywnie wpłynąć na psychikę Polaka. W dodatku jeszcze na dwa tygodnie przed rozpoczęciem walki obóz Polaka nie wiedział w jakim hotelu będzie mieszkał, właściwie to nic nie wiedział. Ten powstały cyrk w ogóle nie powinien mieć miejsca tym bardziej, że mówimy tutaj o walce o mistrzostwo świata.
„Wszystko na wariackich papierach” – powiedział w rozmowie z TVP Sport promotor naszego pięściarza, Tomasz Babiloński.

Walka z Ilungą Makabu to nagroda dla Michała Cieślaka za jego dotychczasową karierę.
Mam nadzieję, że nasz zawodnik wróci z afrykańskiego kotła zwycięski, a Polska będzie miała zawodowego mistrza świata. „Raz, dwa i wracamy z pasem do Polski” – niech te słowa Michała Cieślaka okażą się prawdziwe !

źródła artykułu:
– informacja własna,
– ringpolska.pl,
– sport.tvp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *