Czy Kamil Stoch wróci na szczyt? Nasz mistrz kocha skakać w Engelbergu

Za nami Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich. Powiedziano i napisano o nich bardzo wiele, dlatego ja skupiam się już na powrocie skoczków do Pucharu Świata. Tradycyjnie przed świętami Bożego Narodzenia odbędą się konkursy w Engelbergu, a chyba nie muszę przypominać, że to szczęśliwa skocznia dla Polaków. Być może Kamil Stoch podobnie jak przed rokiem wdrapie się na podium.

Specjalnie poruszam temat naszego legendarnego skoczka, bo on jak to ma w zwyczaju nie zachwyca przed świętami Bożego Narodzenia. Owszem Stoch potrafi odpalić, ale jednocześnie nie może się ustabilizować. W tym sezonie jego najwyższym miejscem w konkursie Pucharu Świata jest siódma lokata w Kuusamo. Rywalizację w lotach Polak zakończył natomiast na ósmym miejscu.

Teraz jednak nadchodzi Engelberg, a skocznia Gross-Titlis Schanze wyraźnie pasuje Kamilowi Stochowi. 33-latek wygrywał tam dwukrotnie i łącznie aż dziewięć razy stawał na podium. Rok temu szwajcarski obiekt okazał się bardzo szczęśliwy, kiedy Stoch również skakał nierówno na początku sezonu. Jeden z konkursów padł jednak łupem trzykrotnego mistrza olimpijskiego.

Skoki Kamila z wygranego konkursu w Engelbergu sprzed roku

Zazwyczaj to od zawodów w Szwajcarii nadchodzi wielka zwyżka formy Stocha. Nasz skoczek potrzebuje więcej czasu, aby dojść do optymalnych wyników. Engelberg zawsze jest ostatnim sprawdzianem przed prestiżowym Turniejem Czterech Skoczni, więc wydaje się, że polepszenie dyspozycji przychodzi w bardzo dobrym momencie.

Przykładem zwyżki formy Kamila Stocha w konkursach w Engelbergu jest rok 2017. Wówczas zakopiańczyk zajął na Gross-Titlis Schanze odpowiednio 2. i 3. miejsce. Co się natomiast stało później? Odbył się Turniej Czterech Skoczni i Polak wygrał w nim wszystkie cztery konkursy jako drugi skoczek w historii.

Dlatego tak bardzo liczę na Kamila, bo wiem, że dalej go stać na wygrywanie. Marzy mi się, żeby 33-latek osiągnął próg 40 zwycięstw w konkursach indywidualnych w Pucharze Świata. Obecnie ma ich 36, więc granica jest blisko. Kamil Stoch prezentuje ze sobą taką klasę, że w każdej chwili jest w stanie odpalić rakietę. Liczę, że Engelbert ponownie będzie dla niego szczęśliwy.

Nie zapominam także o pozostałych Polakach, którzy będą skakać w Szwajcarii. Po tym, co ostatnio pokazuje Andrzej Stękała, na pewno apetyty, co do jego dalszych występów, mam rozbudzone. Piotr Żyła jest mocny, Klemens Murańka już kiedyś potrafił daleko latać w Engelbergu i obecnie jest w dobrej formie. Ci zawodnicy mogą odegrać poważne role w zawodach.

Nie wymieniłem Dawida Kubackiego, bo twierdzę, że jego dyspozycja jest mocno uzależniona od kłopotów zdrowotnych, które ostatnio u mistrza świata z Seefeld się pojawiają. Skład Polaków uzupełni Aleksander Zniszczoł, który będzie chciał udowodnić, że udany weekend w Niżnym Tagile nie był jednorazowym wyskokiem.

Chcesz dowiedzieć się czegoś o skoczni Engelbergu i sukcesach Polaków na tym obiekcie?
Sprawdź tekst sprzed roku:
Engelberg – Szczęśliwe miejsce dla polskich skoczków

Czytaj także:
Zapomniane miejsca na mapie Pucharu Świata w skokach narciarskich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *