„Dodo jest debeściak i jego mafia też!” To były wspaniałe mistrzostwa dla naszych skoczków

Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym dobiegły końca. Przyszedł czas podsumowania, które na pewno będzie miłe. Polacy zrobili swoje, a w szczególności Piotr Żyła. Teraz można gdybać, ale Piotrek mógł wywieźć z Oberstdorfu nawet trzy medale, gdyby tylko warunki były bardziej równe.

„Dodo jest debeściak i jego mafia też!” Taki słowami spuentowali zakończone mistrzostwa nasi skoczkowie. Nie ma co ukrywać, że w tej drużynie jest monolit. To coś pięknego, że każdy chce za innym skoczyć w ogień. Słynny Dodo, czyli trener Michal Dolezal wykonuje wraz ze swoim sztabem wspaniałą robotę. To on natchnął Piotra Żyłę przed konkursem indywidualnym na normalnej skoczni. „Wiewiór” miał w sobie tyle energii do skakania, że najchętniej oddałby pięć skoków. Najważniejsze jednak, że dwie próby konkursowe były w jego wykonaniu wybitne i dały mu złoty medal.

Michal Dolezal wykonuje wspaniałą pracę

Przed rywalizacją na skoczni normalnej przekonywałem was na blogu, że dominator sezonu, Halvor Egner Granerud jest do pokonania przez Polaków. Mimo wszystko jednak największe szanse na sukces spośród naszych dawałem Kubackiemu i Stochowi, tak jak większość ekspertów i kibiców. Piotr Żyła jednak był gdzieś przyczajony z tyłu i czekał na swój wielki dzień. Zawsze trudno 34-latka stawiać w gronie faworytów, bo on często jest w czołówce, ale nie odgrywa głównych ról. Jednak 27 lutego nadszedł zasłużony moment chwały.

Końcowe podium było zaskakujące. O Piotrku już wspomniałem. Drugi był Karl Geiger, który mimo że zawsze jest mocny na normalnych obiektach, to raczej typowałem go na miejsca 5-10. Geiger jednak w tym sezonie ma patent na duże imprezy i ponownie udowodnił, że jest mocny psychicznie. Trzecie miejsce wywalczył Anze Lanisek. Słoweniec od samego początku na treningach oraz w kwalifikacjach pokazywał moc. Jego pozycja końcowa nie powinna zatem być wielkim zaskoczeniem.

Dość blisko medalu był obrońca tytułu, Dawid Kubacki, który zajął 5. miejsce. Dawid z pewnością liczył na jeszcze lepszy wynik, ale potwierdził, że dalej utrzymuje się w czołówce najlepszych skoczków na świecie. Przyznam szczerze, że trochę zawiódł mnie Kamil Stoch, który wylądował na 22. pozycji. Z drugiej strony jednak zdaję sobie sprawę, jak trudno jest utrzymać się na topie. Kamil jest żywą legendą i zdobył już mnóstwo tytułów. W tym sezonie ma wahania formy i wahnięcie w dół przyszło akurat na najważniejszą imprezę w tym roku. Do drugiej serii wszedł także Andrzej Stękała, który był 30. Andrzej chyba nie lubi normalnych skoczni. Takie odnoszę wrażenie po Rasnovie i po mistrzostwach.

Wielki faworyt do tytułu mistrzowskiego, Halvor Egner Granerud otarł się o podium, a przed konkursem na dużej skoczni stwierdzono u niego zakażenie koronawirusem. Norweg tym samym wyjedzie z Niemiec bez indywidualnego medalu. Specjalnie użyłem słowa wyjedzie, bo musi najpierw przejść obowiązkową izolację przed powrotem do Norwegii.

Zawody na dużym obiekcie, które miały miejsce 5 marca odbywały się w arcyciężkich warunkach. Gęsto padający śnieg oraz zmienna siła wiatru sprawiły, że było kilka niespodzianek. Ostatecznie jednak wygrał jeden z faworytów, czyli Stefan Kraft. Austriak zgarnął już trzeci tytuł mistrzowski w karierze i w klasyfikacji wszechczasów goni Adama Małysza. Podium uzupełnili Robert Johansson i Karl Geiger.

Piotrek Żyła zakończył konkurs na 4. Pozycji, choć mam takie wrażenie, że w tych przedziwnych warunkach przeliczniki szalały na całego. Geiger, który był tuż przed Żyłą skoczył w serii finałowej 5 metrów bliżej, ale miał teoretycznie dużo słabszy wiatr pod narty. Szczerze trochę mi się nie chce wierzyć, że Niemiec mógł polecieć tak daleko przy minimalnym ruchu wiatru pod narty, ale może niepotrzebnie się przyczepiam. Po prostu szkoda, że genialny skok Piotra na odległość 137 metrów nie dał mu kolejnego podium. Pozostali nasi reprezentacji zakończyli konkurs w drugiej i trzeciej dziesiątce.

Taka postawa mogła wprowadzić niepokój wśród polskich kibiców przed drużynówką, która miała miejsce następnego dnia. Nasi jednak dali radę. Znów wielką klasę pokazał Żyła. Piotrek osiągnął nieprawdopodobną formę. Dwukrotnie skoczył 139 metrów i był zdecydowanie najlepszym skoczkiem dnia. Bardzo cieszyło odrodzenie Kamila Stocha, który dwa razy przekroczył 130 metrów.

Kamil Stoch wrócił do dobrego skakania w bardzo ważnym momencie

Andrzej Stękała w ogólnym rozrachunku spisał się najgorzej, ale w pierwszej serii miał średnie warunki, a w drugiej był najlepszy w swojej grupie. Także też należy go docenić za oddane próby. Przed ostatnim skokiem Dawida Kubackiego w drugiej serii prowadziliśmy o punkt przed Niemcami, ale wiedziałem, że przy fenomenalnym skoku Geigera Dawid raczej nie utrzyma nam prowadzenia. Nie myliłem się. Ostatecznie zakończyliśmy konkurs na 3. miejscu, bo przed nas wcisnęła się jeszcze Austria. Dawid oddał jednak skok na miarę swoich możliwości. Konkurs drużynowy stał na tak wysokim poziomie, że brąz jest wielkim sukcesem.

Dzięki wybuchowi formy Piotra Żyły wracamy z Oberstdorfu z dwoma medalami. Piotrek był bezsprzecznie najlepszym skoczkiem mistrzostw. Całe szczęście w konkursie drużynowym pozostali także dołożyli cegiełkę do sukcesu i udało się zdobyć brązowy krążek. Naszemu sztabowi należą się wielkie brawa za dobre przygotowanie naszych skoczków do mistrzostw. Oczywiście zawsze mogło być lepiej, ale trzeba się cieszyć z tego mamy. To coś pięknego, że w tej chwili w kadrze mamy już trzech indywidualnych mistrzów świata. Nic tylko się radować!

Błąd w tytule filmu się przytrafił 🙂

Sprawdź także mój kanał na YouTube 🙂
https://www.youtube.com/channel/UC-bVx7rDW2Uj8j-jjg_UgyA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *