Lata 90 – złota era wagi ciężkiej cz.1

W ramach akcji #zostańwdomu przenoszę dziś swoich czytelników do lat 90 ubiegłego wieku. Bokserska waga ciężka była wtedy na szczycie popularności. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że lata 90 to złota era wagi ciężkiej. Tacy pięściarze jak Mike Tyson, Lennox Lewis, Evander Holyfield wraz z wieloma innymi świetnymi bokserami dostarczali nam masę emocji. Dużo polskich kibiców z sentymentem wspomina walki Andrzeja Gołoty.

Ogólnie rzecz biorąc to ja tamtych czasów, nie mam prawa pamiętać, ale od czego są powtórki w telewizji, czy też w Internecie. Przez wiele lat obejrzałem sporo walk z lat 90, a dzisiaj dokonuję selekcji tych najlepszych walk, tych zmieniających bieg historii. Nie będę tworzył jakiegoś rankingu, bo przy tylu dobrych walkach się po prostu nie da, ale zadbam o chronologię.

Waga ciężka ranking – Grudzień 1989

Na sam początek warto przywołać czołówkę rankingu wagi ciężkiej stworzonej przez Ring Magazine tuż przed rozpoczęciem rywalizacji w latach 90.
1. Mike Tyson
2. Evander Holyfield
3. Michael Dokes
4. Francesco Damiani
5. Tim Witherspoon
6. Orlin Norris
7. Buster Douglas
8. Carl Williams
9. Razor Ruddock
10. Gary Mason

Na szczycie jak widać znajdował się wówczas Mike Tyson – człowiek bestia, chyba najbardziej kontrowersyjny pięściarz wagi ciężkiej w tamtym okresie. Trzeba mu jednak oddać, że bokserem był wybitnym i wówczas nie miał jeszcze na swoim koncie żadnej porażki na zawodowych ringach. Tyson był też wówczas posiadaczem trzech pasów mistrzowskich: WBA, WBC i IBF.

Na zdjęciu Mike Tyson; Foto: Boxing News


ROK 1990


George Foreman vs Gerry Cooney

Wielu osobom pewnie może wydawać się dziwne, że zaczynam wspomnienia od tej walki, ale kto wie, czy nie miała ona bardzo dużego wpływu na powrót Foremana na szerokie wody.

Przypomnę tylko, że Foreman był czempionem wagi ciężkiej w latach 70! Natomiast w latach 90 mimo starszego wieku dalej straszył swoich rywali. Tak też było w walce z Conneyem. 41- letni wówczas Foreman zasypał go w drugiej rundzie gradem ciosów i ostatecznie znokautował. To było coś niebywałego tym bardziej, że w I rundzie to Cooney był według mnie zdecydowanie lepszym bokserem. Mimo że walka trwała zaledwie dwie rundy, to można powiedzieć, że pokazała esencję boksu.

Obaj doświadczeni pięściarze bili się tak jakby, co dopiero skończyli dwadzieścia lat. Jednak to Foreman swoim mocnym uderzeniem sprawił, że Cooneyowi po tej walce odechciało się walczyć w przyszłości i zakończył karierę, a co w dalszych latach wyprawiał „Big George”? O tym w następnych częściach tekstu.


Mike Tyson vs Buster Douglas

Teraz coś o walce z kategorii tych najważniejszych. Niepokonany dotychczas Mike Tyson bronił pasów mistrzowskich w starciu z Busterem Douglasem. Nikt raczej nie oczekiwał wyrównanego pojedynku. Tyson miał wygrać lekko, łatwo i przyjemnie.

Rzeczywistość okazała się jednak zgubna. Douglas walczył kapitalnie, zadawał więcej ciosów niż Tyson, wiele z tych ciosów trafiało do celu, osłabiając Tysona. Mistrz świata również odpowiadał kombinacjami uderzeń, ale chyba nie robiło to większego wrażenia na pretendencie do mistrzowskiego tytułu. Douglas cały czas robił swoje, a w szczególności podobały mi się jego ciosy podbródkowe. W ósmej rundzie sytuacja się odwróciła, to Tyson uderzył ciosem podbródkowym i Douglas padł na deski. Wstał jednak bez problemów, a tuż po tym zabrzmiał gong i Douglas mógł na chwilę ochłonąć, a Tyson wyglądał na spragnionego dokonania kolejnego nokautu w swoim dorobku.

W dziesiątej rundzie nadszedł kulminacyjny moment pojedynku. Douglas wrócił do żywych i zarazem wrócił do dobrego stylu boksowania. Pretendent zadał Tysonowi kombinację ciosów, kończąc lewym prostym i ostatecznie wbił gwóźdź do trumny mistrza świata. Sędzia przerwał pojedynek i jedna z największych sensacji w historii wagi ciężkiej stała się faktem. Buster Douglas został mistrzem świata wagi ciężkiej trzech federacji: WBA, WBC oraz IBF.


Buster Douglas vs Evander Holyfield

Ostatni pojedynek z 1990 roku, który przywołuję, to kolejne starcie o trzy pasy mistrzowskie wagi ciężkiej. 25 października, czyli 8 miesięcy po sensacyjnej wygranej nad Mike’iem Tysonem, Buster Douglas stanął przed kolejnym wyzwaniem, ponieważ musiał skrzyżować rękawice ze wspaniałym bokserem – Evanderem Holyfieldem.

Tym razem niespodzianki nie było; Holyfield zdominował mistrza świata. „The Real Deal” był bardzo szybki, swoją zwinnością dosłownie siał zamęt w szeregach obronnych rywala. Douglas nie wiedział moim zdaniem, jak ma walczyć, a Holyfield robił w tej walce, co chciał. Co warte podkreślenia Holyfield wydawał się mocniejszy psychicznie. Walka zakończyła się już w trzeciej rundzie po pięknym prawym prostym w wykonaniu Holyfielda. Cały pojedynek może nie stał na tak wysokim poziomie, jak walka Tyson vs Douglas, ale na pewno ta walka miała spory wpływ na dalsze losy wagi ciężkiej w latach 90. Od tamtej pory to Holyfield był królem, a Douglas znów musiał pogodzić się z rolą drugorzędnego pięściarza…

– Mówiłem wam, że na koniec nie chodzi o rozmiar mięśni, tylko o rozmiar serca do walki. I dlatego wygrałem. W porównaniu z nimi jestem małym zawodnikiem, ale za to z wielkim sercem. A do tego bardzo ciężko pracuję na treningach. Boksowałem zgodnie z obraną wcześniej przez nas taktyką. Rozpoczynałem akcje lewym prostym i wiedziałem, że prędzej czy później coś z tego wyjdzie. Skupiałem się tylko na sobie. Podczas przygotowań szykowaliśmy zresztą kontrę na jego prawy podbródkowy. Skontrowałem prawym, nie trafiłem jeszcze lewym, ale pierwszy cios wystarczył -mówił po wykonanej robocie nowy mistrz świata.

Douglas vs Holyfield; Foto: bokser.org


ROK 1991


Mike Tyson vs Donovan „Razor” Ruddock – I walka

To była pierwsza znacząca walka w 1991 roku. Tyson i Ruddock byli uważani oprócz Holyfielda za najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej. Ich pojedynek był jedną istną dramaturgią. Obaj Panowie bili tak mocno, jakby chcieli się nawzajem zniszczyć, Ruddock w sumie dwukrotnie leżał na deskach. Aktorzy tego spektaklu cały czas wymieniali się seriami ciosów, jednak na punkty na pewno prowadził Tyson. W siódmej rundzie zadawał efektowne ciosy i… sędzia przerwał pojedynek, specjalnie dałem wielokropek, ponieważ mimo że Ruddock był oszołomiony, to według mnie mógł kontynuować walkę, ale sędzia stwierdził inaczej i tym samym wywołał wiele kontrowersji. Od razu można było się domyślić, że bez rewanżu się nie obędzie.


Evander Holyfield vs George Foreman

19 kwietnia 1991 roku. Fani boksu otrzymują na tacy wspaniale zapowiadające się starcie o trzy pasy mistrza świata wagi ciężkiej. 28-letni Holyfield – obrońca pasów staje naprzeciw 42-letniego Foremana – byłego króla wagi ciężkiej i zarazem rozpędzającego się z walki na walkę pięściarza. Co by tu napisać o tej walce. Tak wiele się działo, że aż brak słów, cytując stronę bokser.org: „to trzeba po prostu zobaczyć”. Dlatego wrzucam link do całej walki obu Panów, ta walka  po prostu ukazała całe piękno wagi ciężkiej z lat 90. Dla tych, co nie wiedzą napiszę tylko, że zwyciężył Holyfield i obronił tym samym pasy mistrza świata wagi ciężkiej, ale na pewno nie był to dla niego łatwy pojedynek.


Mike Tyson vs Donovan „Razor” Ruddock II walka

Zaledwie 3 miesiące po pierwszej walce Tysona z Ruddockiem doszło między nimi do rewanżu. W drugiej walce wątpliwości już nie było. Tyson wygrał ze swoim przeciwnikiem zdecydowanie na punkty (114:108, 114:108, 113:109). Już w pierwszej rundzie pojedynku było gorąco. Tyson na 16 sekund przed końcem rundy potężnym prawym trafił Ruddocka w głowę i ten mocno się zachwiał, próbował klinczować. Tuż po gongu Tyson dwa razy trafił rywala, a ten również odpowiedział i zaczęło się robić gorąco, ponieważ parę osób z teamów obu pięściarzy wbiegło na ring, aby uspokoić zawodników.

W drugiej rundzie Tyson z furią ruszył na Ruddocka co najmniej dwa razy uderzył jednak poniżej pasa, za co został upomniany przez sędziego. Jednak w tej rundzie Tyson zdołał powalić przeciwnika na deski. Ruddock zadał wiele ciosów Tysonowi, lecz ten odpowiadał ze zdwojoną furią i siłą i w czwartej rundzie Ruddock znów leżał na deskach.

W następnych rundach Mike Tyson dalej budował swoją przewagę, lecz trzeba przyznać, że zarówno on, jak i Ruddock parę razy uderzali poniżej pasa. Często też Tyson oddawał ciosy po ostatnim gongu. Pod koniec pojedynku było widać po Ruddocku trudy pojedynku, „Razor” był bardzo zmęczony i miał poważną opuchliznę na twarzy. Po pojedynku mimo wielu zawirowań pomiędzy pięściarzami, oboje zgodnie sobie podziękowali za drugą walkę, która nie ukrywam, była kolejną ringową wojną w latach 90.

Foto: TVP Sport


Końcówka 1991 roku

Po tym, jak Mike Tyson drugi raz pokonał Donovana Ruddocka otworzyła się przed nim szansa na walkę o miano niekwestionowanego mistrza wagi ciężkiej. Pojedynek z Evanderem Holyfieldem miał się odbyć w listopadzie 1991 roku. Nie doszło do niego jednak, bo Tyson doznał kontuzji żeber podczas obozu przygotowawczego i nie był w stanie wziąć udziału w tej walce.

Holyfield musiał więc szukać nowego rywala. Wybór padł na Francesco Damianiego. Walka zapowiadała się emocjonująco, ale również i z tego pojedynku wyszły nici, ponieważ Damiani zaledwie kilka dni przed walką doznał kontuzji stopy.

Ostatecznie Holyfield bronił trzech pasów mistrza świata wagi ciężkiej w starciu z Bertem Cooperem. Co ciekawe przez pierwszą część pojedynku Holyfield był w poważnych tarapatach i zanosiło się na kolejną bokserską sensację. Mistrz świata w odpowiednim momencie włączył jednak swoją moc i zaczął miażdżyć przeciwnika. W siódmej rundzie zasypał Coopera długą kombinacją ciosów, po której sędzia przerwał pojedynek i tym samym Holyfield drugi raz obronił trzy pasy mistrza świata wagi ciężkiej.

Foto: Delco Times


ROK 1992

Fani boksu nie doczekali się w tamtym roku pojedynku pomiędzy Holyfieldem a Tysonem, ponieważ Mike Tyson dnia 10 lutego został winny gwałtowi i dwóm innych przestępstw seksualnych natomiast 26 marca został skazany na 10 lat więzienia. Ostatecznie wyszedł z więzienia 25 marca 1995 roku za dobre sprawowanie.


Evander Holyfield vs Larry Holmes

Ten pojedynek z pozoru wydawał się łatwą walką dla Holyfielda, a z drugiej strony miał prawo elektryzować fanów boksu, bo Holmes to mistrz świata wagi ciężkiej z lat 80.

W tym pojedynku mistrz świata kompletnie nie dał żadnych szans swojemu przeciwnikowi. „The Holy” wykazywał zwinność, kontrolował przebieg walki. Można powiedzieć, że wypunktował rywala, ale w drugiej rundzie i on miał kłopoty, bo wówczas Holmes wyszedł z głębokiej defensywy i zadawał mistrzowi świata ciosy podbródkowe i prawe proste. Natomiast w szóstej rundzie Holmes rozciął Holyfieldowi łuk brwiowy. To jednak na nic się zdało, bo Holmes według mnie był właśnie zbyt defensywnie nastawiony do tego pojedynku, przez co Holyfield zadawał dużo więcej ciosów i zasłużenie wygrał pojedynek na punkty (116-112, 116-112, 117-111).

Foto: Forum Bokser


Donovan Ruddock vs Lennox Lewis

Ten pojedynek był oficjalnym eliminatorem do walki o pas mistrza świata WBC. Lennox Lewis przystępował do walki jako niepokonany pięściarz. Z każdą kolejną walką przybliżał się do marzeń o tytule mistrza świata. Donovan Ruddock natomiast po dwóch porażkach z Tysonem chciał pokazać światu, że może wygrywać z bardzo dobrymi pięściarzami, właśnie takimi jak Lewis.

W praktyce to Lewis szybko zdobył inicjatywę i wręcz zmiótł Ruddocka z ringu. Można powiedzieć, że Lewis atakował z taką furią jak miał to w zwyczaju robić Mike Tyson. Ruddock nie wiedział co się dzieje, nie umiał odpowiedzieć na furię przeciwnika, nie umiał przede wszystkim unikać ciosów. W efekcie Lewis posłał Ruddocka trzy razy na deski i po tym jak Ruddock padł po raz trzeci sędzia zakończył walkę. Miało to miejsce już w drugiej rundzie pojedynku. Tym samym Lennox Lewis pokazał światu, że trzeba się z nim liczyć, a Donovan Ruddock mógł odłożyć swoje marzenia o tytule mistrza świata na bardzo długi czas.

Foto: Boxing News


Evander Holyfield vs Riddick Bowe

Jedna z ostatnich walk w 1992 roku i zarazem creme de la creme wagi ciężkiej. Holyfield po raz kolejny bronił trzech pasów mistrza świata wagi ciężkiej. Smaczku temu starciu dodawał fakt, że obaj pięściarze byli ówcześnie niepokonani.

Faworytem w tym starciu był mistrz świata, ale to Bowe od początku ruszył z animuszem na Holyfielda i trafiał go bardzo często. Bowe świetnie operował lewym prostym, tworząc sobie autostradę do wygranej na punkty. Wielokrotnie bokserzy wdawali się w bijatykę, która przyprawiała publiczność o wrzaski.

Dziesiąta runda to był istny rollercoaster. Riddick Bowe postanowił, że znokautuje Holyfielda. Zasypał go gradem ciosów. Wiele z nich doszło do celu i Holyfield oszołomiony słaniał się w ringu. Wydawało się, że nokaut jest blisko, ale wtedy wyczerpany Holyfield poszukał swojej okazji. Bowe wystrzelał się ze swoich ciosów i można u niego było zauważyć problemy kondycyjne. Tym samym Holyfield ruszył do ataku i było blisko, aby to Riddick Bowe wylądował na deskach. Ostatecznie wszystko przerwał gong. Tamta runda przeszła do historii boksu i jednocześnie została wybraną najlepszą rundą 1992 roku przez magazyn „The Ring”.

Ostatnie dwie rundy były wojną na wyniszczenie. Ciężko nawet zliczyć ilość ciosów, która została wyprowadzona przez obu bokserów. W jedenastej rundzie Bowe posłał na deski Holyfielda, ale ten, mimo że był wycieńczony, kontynuował walkę, jeśli chciał wygrać walkę, musiał to zrobić przed czasem, bo Bowe prowadził na punkty. Tak się jednak nie stało, bo obaj zawodnicy dotrwali do końca. Holyfield też walczył wspaniale, ale to Bowe był lepszy, co było zresztą widać na kartach punktowych. Bowe wygrał u wszystkich trzech sędziów (117:110, 117:110 i 115:112). Tym samym dominacja Holyfielda została przerwana.

Ta walka została uznana przez magazyn „The Ring” za najlepszą walkę 1992 roku. To tylko obrazuje jak wspaniały był to pojedynek.


Wydarzenia po walce Holyfield vs Bowe

Federacja WBC nakazała walczyć Riddickowi Bowe z oficjalnym pretendentem federacji – Lennoxem Lewisem. Bowe jednak odmówił walki. 14 grudnia 1992 roku podczas konferencji prasowej wyrzucił pas mistrza świata federacji WBC do kosza. Federacja natychmiast zareagowała i odebrała pas Bowe’owi przyznając go Lennoxowi Lewisowi. Bowe był jednak dalej posiadaczem pasów WBA i IBF co zapowiadało kolejne bokserskie emocje…

Koniec części 1
Ciąg dalszy nastąpi…

źródła artykułu:
1) informacja własna
2) bokser.org
3) TVP Sport

5 thoughts on “Lata 90 – złota era wagi ciężkiej cz.1”

      1. Foreman zasypal Cooneya gradem ciosów… Litości paniie autorze artykułu. Widziałeś tę walkę że piszesz takie bzdury?

        1. A było inaczej? Foreman w drugiej rundzie posłał w stronę Cooneya kilka potężnych ciosów i nazwałem to gradem ciosów. Po prostu. Widać było doskonale, że w drugiej rundzie Cooney nie miał nic do powiedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *