Inne sporty,  Lekkoatletyka

Maria Andrejczyk: Po tych czterech operacjach jestem z siebie dumna

Maria Andrejczyk to lekkoatletka, która doskonale wie, co to ból i kontuzje. Przez ostatnie lata przeszła bardzo wiele, ale w Tokio została medalistką olimpijską. W rozmowie po konkursie przyznała, że w decydujących momentach odczuwała spory stres.

Maria Andrejczyk była jedną z faworytek do złota olimpijskiego w rzucie oszczepem. Polka pewnie wygrała eliminacje, a na początku sezonu rzuciła 71,40 m, co było trzecim najlepszym wynikiem w historii rzutu oszczepem kobiet.

Foto: Getty Images

Podczas finału olimpijskiego było widać, że Andrejczyk nie rzuca na 100% swoich możliwości. W rozbiegu przed rzutem na samym końcu zwalniała, na co zwracali uwagę komentatorzy. Z drugiej strony już w pierwszym rzucie Polka rzuciła 62,56 m, co było solidnym wynikiem. W drugiej próbie było już 64,61 m, co dało drugą lokatę tuż za Chinką Shiying Liu (66,34 m).

W następnych próbach Andrejczyk już się nie poprawiła. Było blisko w piątej próbie, ale tam padła odległość 64,45 m. W ostatniej serii druga lokata naszej lekkoatletki była mocno zagrożona, ale Australijka Kelsey-Lee Barber ostatecznie była gorsza o pięć centymetrów.

Maria Andrejczyk złota nie wywalczyła, ale srebro to także wspaniały wynik. Polka przede wszystkim wygrała walkę z bólem i zdobyła upragniony medal. To dwunasty krążek dla reprezentacji Polski na igrzyskach olimpijskich w Tokio.

„Nie czułam się dziś sobą, absolutnie. Na rozgrzewce byłam niesamowicie podenerwowana. Zrobiłam tyle, ile mogłam: mój bark zrobił tyle, ile mógł. Po tych wszystkich przejściach, 4 operacjach – jestem z siebie dumna. Chcę więcej niż to srebro” – powiedziała po konkursie w rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim.

Mocno dumna ze swojej rodaczki jest legenda polskiej tyczki, Monika Pyrek. Ja również wyrażam dumę i liczę, że Maria całkowicie upora się z problemami zdrowotnymi i w przyszłości da nam jeszcze wiele sportowego szczęścia.

Czytaj także:
Anita Włodarczyk – Dominatorka wszech czasów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *