Puchar Świata: Rosyjska ruletka, błysk drugiego garnituru i moc Norwegów

Weekend ze skokami narciarskimi w Niżnym Tagile się zakończył i mam po nim mieszane uczucia. Z jednej strony błysnęli zawodnicy z drugiego garnituru polskiej reprezentacji, ale z drugiej strony na skoczni rządził wiatr. Jak zwykle w takich warunkach najlepiej skakali Norwegowie.

Rosyjska ruletka

Niżny Tagił to powoli takie rosyjskie Kuusamo. Wiatr co po chwilę zmienia swoją siłę. Praktycznie nie ma stałych warunków. W miniony weekend niektórzy skoczkowie musieli się nawet zmierzyć ze zmianą kierunku wiatru, a przy skokach z niskiej belki trudno jest skoczyć daleko. To właśnie czynnik atmosferyczny sprawił, że sobotni konkurs był przełomowy.

Niemiec Markus Eisenbichler, który prowadził po pierwszej serii, otrzymał boczny podmuch wiatru i wylądował na buli. Efekt? Dopiero 28. miejsce, utrata pozycji lidera klasyfikacji Pucharu Świata i zapewne negatywny odcisk w psychice. Eisenbichler pierwszy raz wypadł poza podium zawodów PŚ, a dotychczas skakał jak w transie.

Najlepiej o przewrotności rosyjskich konkursów świadczą rekompensaty punktowe za wiatr. W niedzielnych zawodach Norweg Robert Johansson w pierwszej serii miał odjęte 20,4 pkt, by w drugiej mieć dodane 1,1 pkt. W efekcie gorszych warunków w drugiej serii Johansson skoczył tylko 118,5 metra i nie utrzymał prowadzenia po pierwszej próbie, zajmując ostatecznie 2. pozycję.

Niżny Tagił – drugi dom Norwegów

Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby co tydzień rozgrywać konkursy na skoczni „Aist”, to któryś z Norwegów zgarnąłby kryształową kulę dla najlepszego skoczka sezonu. Podopieczni trenera Alexandra Stockla wyśmienicie czują się na rosyjskim obiekcie. W sobotę zwyciężył Halvor Egner Granerud, a trzeci był Robert Johansson. W niedzielę natomiast całe podium należało do Norwegów, w kolejności: Granerud, Johansson oraz Marius Lindvik.

Jedynym skoczkiem, który poza Norwegami skosztował miejsca na podium, był Austriak Daniel Huber, który w niedzielę nie wystartował z powodu wykrycia koronawirusa u austriackich skoczków. To jednak temat na odrębny artykuł.

Na skoczni w Niżnym Tagile często wieje mocno pod narty, a to są warunki stworzone dla norweskich lotników. Granerud, Johansson, Lindvik, czy Forfang kochają rosyjski obiekt. Co roku któryś z podopiecznych trenera Stockla staje na podium konkursu w Niżnym Tagile.

Patrząc na Norwegów, znów muszę się odnieść do Halvora Egnera Graneruda. 24-latek dwukrotnie zwyciężył na rosyjskim obiekcie i łącznie ma już trzy zwycięstwa w tym sezonie. Jego forma ustabilizowała się na bardzo wysokim poziomie, czego efektem jest prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. O ile Graneruda nie dopadnie go wirus, to będzie on jednym z głównych faworytów do zdobycia złotego medalu w Mistrzostwach Świata w Lotach.

Czytaj więcej:
Halvor Egner Granerud: Kiedyś skoczył nago, teraz jest jednym z najlepszych skoczków na świecie

Jestem tylko ciekawy, jak będą spisywać się Norwegowie, gdy przyjdzie im rywalizować przy wietrze w plecy. Granerud powinien sobie poradzić, ale pytanie, co z resztą zawodników? Johansson, Lindvik, Forfang w mojej opinii nie są w tak wysokiej formie, by walczyć o czołowe lokaty przy tylnym wietrze.

Błysk Zniszczoła i Wąska

Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek sprawili, że konkursy w Rosji oglądało się z dużym zaciekawieniem. Na zawody do Niżnego Tagiłu nie pojechało obecnie pięciu najlepszych skoczków z naszego kraju na czele z żelazną trójką: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła. Mimo to w Rosji zanotowaliśmy dwa miejsca w czołowej dziesiątce.

Zarówno Zniszczoł, jak i Wąsek ustanowili swoje rekordy życiowe w Pucharze Świata. W sobotę 6. miejsce zajął Zniszczoł, a dzień później jego wyczyn powtórzył Wąsek. Obsada konkursów była nieco kadłubowa, ale to nie zmienia faktu, że nasi skoczkowie pozytywnie zaskoczyli. Konkursy w Niżnym Tagile były dla drugiego garnituru naszej reprezentacji castingiem na ostatnie wolne miejsce w składzie na Mistrzostwa Świata w Lotach. Ostatecznie do Planicy pojedzie Aleksander Zniszczoł.

Według mnie decyzja jak najbardziej trafna. Zniszczoł jest skoczkiem bardziej doświadczonym od Wąska, a co za tym idzie, powinien lepiej sobie radzić na skoczni do lotów. Zniszczoł przez cały weekend w Rosji skakał bardzo dobrze. Nie wyszedł mu tylko skok w pierwszej serii konkursowej w niedzielę, ale być może wpływ miały na to warunki atmosferyczne.

Jeśli chodzi o pozostałych Polaków startujących w Niżnym Tagile, to niewiele dobrego można o nich powiedzieć. Co prawda Maciej Kot, Jakub Wolny i Tomasz Pilch punktowali w sobotę, ale stać ich na zdecydowanie więcej. Szczególnie mocno jestem zawiedziony postawą Jakuba Wolnego, który w przeciwieństwie do Klemensa Murańki, Andrzeja Stękały, czy również Aleksandra Zniszczoła zaliczył spory regres dyspozycji w stosunku do ubiegłych sezonów.

Emocje po Rosji powoli opadają, a przed nami wielkie emocje związane z Mistrzostwami Świata w Lotach. Oby tylko naszych skoczków nie dopadł wirus, a o ich dyspozycję jestem spokojny. Moim marzeniem jest, aby po złoto sięgnął Kamil Stoch, bo tylko tego skalpu brakuje mu w jego bogatej kolekcji najważniejszych trofeów.

Czytaj także:
Zapomniane miejsca na mapie Pucharu Świata w skokach narciarskich

Odsyłam do wyników w Niżnym Tagile:
Sobotni konkurs indywidualny
Niedzielny konkurs indywidualny

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata
Klasyfikacja generalna Pucharu Naródów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *