Zapomniane miejsca na mapie Pucharu Świata w skokach narciarskich

Puchar Świata w skokach narciarskich miał swoją premierę w sezonie 1979/1980. Wówczas można było dostrzec w kalendarzu wiele ciekawych lokalizacji. Dotyczy to również późniejszych sezonów Pucharu Świata. Niestety niektóre z nich dzisiaj są tylko pięknym wspomnieniem. O wielu wspaniałych skoczniach się bowiem nie pamięta. Dziś zatem zabieram moich czytelników w podróż przez pięć zapomnianych miejsc na mapie Pucharu Świata.

1) Cortina d’Ampezzo – Włochy

Foto: Marco Walker


Pewnie w tej chwili ciężko to sobie wyobrazić, ale w tej miejscowości rozgrywany był pierwszy konkurs w historii Pucharu Świata w 1979 roku. Co ciekawe na podium stanęli sami Austriacy. Zwyciężył Toni Innauer, drugie miejsce zajął Hubert Neuper, a najniższym stopniu podium stanął Alfred Groyer.

Później zawody PŚ na skoczni „Trampolino Italia” rozgrywano jeszcze czterokrotnie. Warto nadmienić, że włoska skocznia ma punkt HS umiejscowiony na 90 metrze i powstała w 1955 roku. Rok później był na niej rozgrywany konkurs na igrzyskach olimpijskich, który wygrał Fin Antti Hyvarinen.

Niestety w 1990 roku skocznia utraciła homologację FIS. Obiekt nie spełniał warunków bezpieczeństwa. Włoskie ministerstwo sportu oraz włoski rząd nie podjęły się renowacji obiektu, przez co teraz jest on nieużywany. Na pewno szkoda, że tak się to wszystko potoczyło. Na skoczni w Cortina d’Ampezzo są wyjątkowo piękne widoki, jest to przecież obiekt olimpijski, o który powinno się dbać…

2) Szczyrbskie Jezioro – Słowacja

Foto: Wikipedia Commons

Kolejna ze skoczni, która była obecna w kalendarzu historycznego Pucharu Świata 1979/1980. Dwa konkursy na skoczni HS 125 zamykały ówczesny sezon. Pierwszy z konkursów padł łupem Japończyka Masahiro Akimoto natomiast w ostatnim konkursie sezonu zwyciężył  Austriak Armin Kogler.

Skocznia ma dość ciekawą nazwę: „MS 1970 A”. Wynika to z tego, że w 1970 roku w Szczyrbskim Jeziorze były rozgrywane mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym.

Przez wiele lat ta skocznia była powodem do dumy dla mieszkańców Czechosłowacji, a później Słowacji. W miarę często gościły tam również konkursy Pucharu Świata. Poza 1980 rokiem skoczkowie skakali tam również w latach 1982, 1985, 1987 i po raz ostatni w 1991 roku.

Obecnie duży obiekt nie jest używany z powodu bardzo złego stanu technicznego, ale całe szczęście przetrwała skocznia normalna (HS 100). Skocznia normalna również parę razy gościła Puchar Świata równocześnie ze skocznią dużą. Stosunkowo niedawno, bo w 2009 roku na normalnym obiekcie odbyły się mistrzostwa świata juniorów. Miejmy nadzieję, że kiedyś duży obiekt przejdzie renowację i cały kompleks skoczni wróci do łask FIS-u.

Ciekawostką jest fakt, że rekordzistą skoczni „MS 1970 A”  jest Białorusin Siarhiej Babrou, który w 1999 roku na Zimowej Uniwersjadzie poleciał na odległość 128,5 metra.

3) Thunder Bay – Kanada

Foto: Tommy Lynn

Ze Słowacji przenosimy się do Kanady. Skocznia w Thunder Bay ma olbrzymie tradycje. Właściwie powinienem napisać skocznie, bo zawody Pucharu Świata przez aż czternaście sezonów odbywały się na obu obiektach. W pierwszym sezonie Pucharu Świata w obu konkursach w Thunder Bay triumfował Austriak Armin Kogler. Rozegrano po jednym konkursie na skoczni dużej i normalnej.

W 1995 roku w Thunder Bay odbyły się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. Niestety były to ostatnie wielkie zawody rozgrywane na kanadyjskim kompleksie Big Thunder Ski Jumping Center.

Nagle zaprzestano skakania na obu obiektach, a w 1997 roku władze prowincji Ontario zamknęły skocznie z powodów ekonomicznych. Obecnie kompleks skoczni w Thunder Bay oczywiście nie nadaje się do użytku. Po raz kolejny można powiedzieć, że wielka szkoda, tym bardziej, że gdyby dodać kanadyjskie konkursy do kalendarza Pucharu Świata, to byłoby to pewne ciekawe urozmaicenie rywalizacji.

Ciekawostka: Mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Thunder Bay w 1995 roku były pierwszą dużą imprezą, w której wystąpił Adam Małysz. Nasza legenda spisała się w obu konkursach bardzo dobrze, zajmując 10. miejsce na skoczni normalnej oraz 11. miejsce na skoczni dużej.

4) Chamonix – Francja

Foto: Wikipedia Commons

Skocznia w Chamonix (HS 95), to obiekt – legenda. Wyobraźcie sobie, że ta francuska skocznia liczy już sobie 115 lat! Całe szczęście w porównaniu do powyżej wymienionych skoczni jest w całkiem dobrym stanie. Muszę również wspomnieć o tym, że Chamonix gościło w 1924 roku I Zimowe Igrzyska Olimpijskie.  Zarazem skocznia o nazwie „Tremplin Aux Bossons” gościła skoczków narciarskich. Zwycięzcą historycznego konkursu olimpijskiego został Norweg Jacob Tullin Thams.

Może dość już o igrzyskach, bo jeśli chodzi o Puchar Świata, to skocznia w Chamonix również ma piękną historię. Rozegrano w sumie osiem konkursów, z czego ostatnie w 1998 roku. Wówczas w obu konkursach wygrywały legendy skoków narciarskich. W pierwszym konkursie najlepszy okazał się Niemiec Martin Schmitt, a w drugim zwyciężył Fin Janne Ahonen.

Obecnie skocznia jest używana sporadycznie i mało kto o niej pamięta. W samej Francji skoki narciarskie nie są na najwyższym poziomie. To jest jeden z czynników, który sprawia, że Francja w ogóle nie stara się o organizację Pucharu Świata.

Najważniejsze jednak, że skocznia w Chamonix przetrwała brak rywalizacji na najwyższym poziomie. Gdybym ja był dyrektorem FIS-u zrobiłbym wszystko, aby taki legendarny obiekt jak „Tremplin Aux Bossons” znalazł się w kalendarzu Pucharu Świata. Co prawda ta skocznia jest normalna, ale dwa dodatkowe konkursy na mniejszym obiekcie by nikomu nie zaszkodziły.

5) Copper Peak – USA

Foto: Wikipedia Commons

W ostatnim punkcie mojego zestawienia wracamy do Ameryki Północnej. Teoretycznie obiekt „Copper Peak” nie jest zapomniany, bo od wielu lat działacze w Ironwood toczą walkę, aby przywrócić tam skoki narciarskie. Mimo wszystko jednak umieściłem go tutaj, bo raczej szybko Puchar Świata tam nie wróci. Gdy sobie pomyślę, że odbywały się tam kiedyś loty narciarskie, to aż przechodzą mnie ciary.

Swego czasu obiekt w Ironwood (HS 175) zajmował 6. miejsce w rankingu największych skoczni na świecie i zarazem był najmniejszym obiektem do lotów narciarskich. Wszystko to było do czasu, gdy został zamknięty i zabroniono na nim skakać.

Co ciekawe na „Copper Peak” odbyły się tylko dwa konkursy Pucharu Świata. Miały one miejsce w sezonie 1980/1981. Dwukrotnie zwyciężył Austriak Alois Lipburger. Rekord skoczni nie jest zbyt wyśrubowany, bo wynosi 158 metrów i należy do Matthiasa Wallnera i… Wernera Schustera.

Moim marzeniem jest, aby znaleziono pieniądze na remont skoczni „Copper Peak”. Skoczkowie mieliby wielką frajdę, gdyby mogli sobie polatać za oceanem.


To już koniec przywoływania zapomnianych miejsc na mapie Pucharu Świata w skokach narciarskich. Oczywiście umieściłem w tym artykule skocznie, które dla mnie są bardzo ciekawe, intrygujące. Być może powstanie druga część tekstu, o ile taki format spodoba się czytelnikom.
Trzymajcie się!

Źródła artykułu:
1) Informacja własna
2) Wikipedia
3) Berkutschi


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *