25/06/2024

Sportowy Fanatyk

Strona dla fanów sportu. Znajdziesz tu kalendarium urodzinowe, aktualności, ciekawostki oraz wspomnienia z pamiętnych wydarzeń sportowych.

Najważniejsze piłkarskie wydarzenia minionego weekendu #1

7 min read

Był już pierwszy wpis na blogu to czas na rozpoczęcie pierwszej serii zatytułowanej: Najważniejsze piłkarskie wydarzenia minionego weekendu. W tej serii będę relacjonował mecze, które moim zdaniem były najciekawsze w dany dzień począwszy od piątku a zakończywszy na niedzieli.

W największych ligach świata jak i w naszej piłkarskiej Ekstraklasie tradycyjnie pierwsze mecze ligowej kolejki odbyły się w piątek. W naszej lidze pojedynki między Cracovią i Pogonią oraz Lecha z Zagłębiem zapowiadały się fascynująco, ale nie obraźcie się drodzy fani Ekstraklasy, nie będę opisywał tych meczów, ponieważ bardziej interesujące są dla mnie ligi zagraniczne.

 
Jak już każdy zapewne wie w piątek mieliśmy do czynienia z meczem historycznym w lidze angielskiej. Mowa oczywiście o meczu Southampton vs Leicester, meczu, który gospodarze przegrali 0:9… Wiele osób w środowisku sportowym wypowiedziało się na temat spotkania, ale nie zauważyłem by ktoś pochwalił trenera zwycięskiej drużyny – Brendana Rodgersa. Chcę powiedzieć parę zdań o tym Panu, ponieważ bardzo go szanuję jako trenera i według mnie ilość bramek strzelonych w tym spotkaniu przez Leicester jest głównie jego zasługą. Mówię tak, ponieważ Brendan Rodgers wszczepia w swoje drużyny ofensywne DNA, było to widać chociażby podczas jego kadencji w Liverpoolu parę lat temu. Drużyna co prawda traciła dużo goli, ale posiadała w swojej głowie ciągłą chęć atakowania na bramkę przeciwnika co dawało w większości spotkań wygraną. Obecnie zespół Leicester City po pogromie, który sprawił drużynie z St. Mary’s Stadium ma 25 strzelonych goli w lidze co daje średnią 2,5 gola na mecz. Co ważniejsze Leicester zajmuje trzecie miejsce w lidze. Nie wiem jak długo potrwa świetna forma ,,Lisów”, ale wiem, że Pan Rodgers to świetny fachowiec, który zrobi wszystko aby jego drużyna utrzymała bardzo wysokie miejsce w lidze do końca sezonu. Warto zauważyć również, że lider ataku Jamie Vardy strzela bramki jak szalony i tak jak poprowadził Leicester do mistrzostwa Anglii w sezonie 2015/2016, tak teraz może poprowadzić swoją ekipę do końcowego podium co wiąże się również z występami w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów.



Co do przebiegu całego spotkania to moim zdaniem wysoki wynik jest adekwatny do boiskowych wydarzeń. Leicester atakowało, atakowało i jeszcze raz atakowało, a blok defensywny drużyny Southampton na czele z Polakiem Janem Bednarkiem nie mógł sprostać poczynaniom ofensywnym przeciwników. Warto podkreślić, że od dwunastej minuty gospodarze grali w osłabieniu, ponieważ Ryan Bertrand dostał czerwoną kartkę. W tamtej chwili goście prowadzili już jedną bramką, a po czerwonej kartce dla przeciwników worek z bramkami rozwiązał się całkowicie. Wiadomo, że w dziesięciu gra się bardzo trudno, ale nie wiem czy to jest usprawiedliwienie dla ekipy z Southampton. Ich gra była po prostu fatalna, a Leicester grało koncert wykwintny rodem z opery. Już sam wynik do przerwy czyli 0:5 mówi bardzo dużo. Ponadto statystyka sytuacji bramkowych również była miażdżąca ( 2:15). Osobiście  myślałem, że po przerwie piłkarzom Leicester City znudzi się strzelanie goli, ale jak się okazało byłem w błędzie. No dobrze może przesadziłem ze stwierdzeniem: ,,znudzi się strzelanie goli’’, ale myślałem po prostu, że podopieczni Brendana Rodgersa będą rzadziej gościć w polu karnym gospodarzy. Ostatecznie piłkarze „Lisów” w drugiej połowie stworzyli sobie trochę mniej okazji niż w pierwszej połowie, ale i tak strzelili rywalom cztery gole. Dalej na boisku było widać różnicę klas, ale nie ma co się dziwić, bo ciężko się przecież podnieść danej drużynie z kolan jeśli po pierwszej połowie wynik brzmi 0:5. Ciekawostką jest to, że dwóch piłkarzy Leicester skompletowało hattricka. Był to już wcześniej przeze mnie wspomniany Jamie Vardy oraz Ayoze Perez. Co ciekawe dla Pereza były to pierwsze bramki w tym sezonie. Hiszpan długo nie strzelał, ale jak już odpalił to z impetem.
Tak jak już wcześniej wspominałem Leicester City po dziesięciu kolejkach zajmuje w lidze trzecie miejsce natomiast Southampton znajduje się w strefie spadkowej na osiemnastym miejscu.
W następnej kolejce Leicester zmierzy się na wyjeździe z Crystal Palace, a Southampton zagra na wyjeździe z mistrzem Anglii i wiceliderem tabeli Manchesterem City

W sobotę odbyło się wiele pojedynków chociażby i w angielskiej Premier League, ale myślę, że każdego fana piłki nożnej w naszym kraju interesowało to czy Robert Lewandowski przedłuży swoją strzelecką serię w Bundeslidze. Pan Robert rozwiał wszelkie wątpliwości w 53 minucie spotkania między Bayernem Monachium a Unionem Berlin. Całe spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla gospodarzy. Pragnę jednak podkreślić, że kapitalny występ zaliczył Rafał Gikiewicz czyli bramkarz drużyny z Berlina. Zaliczył on dziesięć interwencji co skutkowało tym, że został piłkarzem meczu.
Wracając do Pana Roberta to nie będę tutaj przytaczał wszelakich statystyk. Powiem tylko tyle:  moim zdaniem miejsce na podium plebiscytu France Football o Złotą Piłkę powinno należeć do polskiego napastnika.

W tym miejscu zostawię ten mecz, ponieważ w Bundeslidze były w sobotę według mnie ciekawsze mecze, a w szczególności mecz: Hertha Berlin vs Hoffenheim.

Spotkanie od początku miało emocjonujący przebieg. Tempo gry było szybkie, a co ważne obie drużyny atakowały i stwarzały sobie sytuacje bramkowe. Mimo to w pierwszej połowie bramki zdobywała tylko drużyna gości odpowiednio w 33 i 38 minucie gry. Mimo, że obie strony atakowały, to w ostatecznym rozrachunku prowadzenie drużyny Hoffenheim było zasłużone, wskazują na to nawet statystyki. 69% posiadania piłki i 5 celnych strzałów przy 31% posiadania piłki i zaledwie jednym celnym przeciwnika musiało dać taki a nie inny rezultat.
Po przerwie piłka nożna po raz kolejny pokazała swoje piękne oblicze, wydawało się, że goście kontrolują wydarzenia na boisku aż przyszła 55 minuta spotkania i rzut z autu gospodarzy spod pola karnego drużyny Hoffenheim. Obrońca wyrzucił bardzo mocno piłkę z autu, Marius Wolf przedłużył zagranie główką, a Dodi Lukebakio intuicyjną przewrotką umieścił piłkę w siatce. Ten gol wlał nadzieję w serca piłkarzy i kibiców Herthy. Prawie 45 tys. Widzów zgromadzonych na widowni nie zawiodło się. Ich ulubieńcy poszli za ciosem i po nawałnicy ataków zdobyli drugą bramkę. Również i ta bramka była pięknej urody, strzał co prawda został oddany z bliskiej odległości, ale z woleja. Warto zaznaczyć, że bramkę na 2:2 strzelił doświadczony Iworyjczyk Salomon Kalou. Po tej bramce mecz nieco się zaostrzył a do ataku ruszyli gracze Hoffenheim. Po raz kolejny role w meczu się odwróciły i tym razem bramka gospodarzy była ostrzeliwana. W 79 minucie Hoffenheim strzeliło bramkę, jednocześnie wracając na prowadzenie w meczu. Hertha tym razem nie potrafiła odpowiedzieć na ataki gości. W dodatku w 84 minucie Vladislav Darida otrzymał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną wobec czego Hertha kończyła mecz w osłabieniu. Wynik meczu nie uległ już zmianie więc trzy punkty zabrała ze sobą drużyna gości, ale trzeba przyznać, że mecz obfitował w wiele sytuacji bramkowych i był doskonałą reklamą futbolu.



Niedziela obfitowała w bramki w świecie piłki nożnej. M.in. Legia rozbiła Wisłę aż 7:0 co jak na warunki naszej rodzimej ligi jest kosmicznym wynikiem. W hicie ligi francuskiej PSG pokonało wysoko Marsylię 4:0. W lidze angielskiej padło natomiast 13 goli w 4 meczach. I oczywiście skoro już mówię o Premier League to nie mogę przejść obojętnie obok klasyka czyli starcia Liverpool vs Tottenham.

Tottenham przystępował do meczu z zamiarem rewanżu za czerwcowy finał ligi mistrzów.
„Koguty szybko przeszły w fazę ataku i już w 1 minucie objęły prowadzenie. Ekipa gospodarzy wydawała się być nieco zaskoczona, ale po paru minutach gra Liverpoolu wróciła do normy. Ekipa Jurgena Kloppa atakowała jak natchniona tworząc wiele sytuacji bramkowych. W pierwszej połowie jednak sytuacje na niewiele się zdawały, bo bramki Tottenhamu fenomenalnie bronił Paulo Gazzaniga. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie goście prowadzili w meczu, ale grę prowadzili piłkarze Liverpoolu. Jak zawsze otuchy swoim piłkarzom dodawali kibice zgromadzeni na stadionie Anfield. To z pewnością pomogło wreszcie trafić do siatki zawodnikom gospodarzy. W 53 minucie Jordan Henderson pokonał strzałem z lewej nogi Gazzanigę. Po bramce na 1:1 podopieczni Kloppa nie ustawali w atakowaniu „Kogutów” i w 75 minucie było już 2:1. Egipska gwiazda Mohamed Salah wykorzystał rzut karny, który sprokurował Sergie Aurier faulując Sadio Mane. Po tym jak gospodarze objęli prowadzenie cofnęli się nieco pod własne pole karne. Tottenham jednak atakował niezbyt skutecznie i spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1. Gospodarze z pewnością wygrali ten mecz zasłużenie i patrząc na ich postawę nie można się dziwić, że przewodzą ligowej tabeli. Tottenham natomiast dalej jest cieniem ekipy z poprzednich sezonów i znajduje się w dolnej połowie tabeli.
Szczerze jako bezstronny kibic życzę drużynie z Liverpoolu wygrania Mistrzostwa Anglii, bo swoją postawą pokazują, że zasługują na to osiągnięcie, a mistrzostwo to tytuł, którego zawodnicy z miasta Beatlesów nie zdobyli już od prawie trzydziestu lat.

To by było na tyle moich rozważań i relacji dotyczących wydarzeń na boiskach piłkarskich w ciągu minionego weekendu. Wybrałem wydarzenia, które są najciekawsze według mnie. Wiadomo, że nie jestem w stanie obejrzeć wszystkich ważnych spotkań, ale zawsze będę relacjonował te, które obejrzałem. Być może będzie również tak, że codziennie w ciągu weekendu będę analizował wyniki i w paru zdaniach wypowiem się o meczach których akurat nie widziałem, bo takich na pewno będzie dużo. Postaram się sprawić aby moje artykuły były jak najbardziej przemyślane i zachęcające do czytania.

Pozdrawiam serdecznie 🙂

2 thoughts on “Najważniejsze piłkarskie wydarzenia minionego weekendu #1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *