Sukcesy małe i duże. Polacy z triumfami w najlepszych ligach świata

Jedenastu Polaków w tym sezonie świętowało zwycięstwo w zagranicznych rozgrywkach ligowych. Największe wrażenie robi dwójka z nich, a mianowicie Robert Lewandowski i Piotr Zieliński. Pierwszy wraz z FC Barceloną wygrał La Ligę, drugi w barwach SSC Napoli triumfował w Serie A.

Spora liczba Polaków występuje w zagranicznych klubach. Z roku na rok jest ich coraz więcej, ponieważ młode talenty opuszczają nasz kraj i udają się do wyżej notowanych drużyn, gdzie mają szansę na wielki rozwój.

Nowy klub, stary „Lewy”

Prostym przykładem jest Robert Lewandowski. Kiedyś świętował on pierwsze miejsce w lidze w barwach Znicza Pruszków. Ma za sobą okres gry w Borussii Dortmund, Bayernie Monachium, a obecnie świetnie spisuje się w FC Barcelonie. Do klubu z Katalonii przeniósł się przed sezonem i miał pomóc Blaugranie w odbudowie.

I już w pierwszym sezonie w Barcie „Lewy” mógł świętować mistrzostwo kraju. Na przestrzeni sezonu jego klub spisywał się zdecydowanie lepiej niż wicemistrz, Real Madryt. Dość powiedzieć, że Duma Katalonii zgromadziła o dziesięć punktów więcej niż Królewscy (88-78).

Na 38 spotkań Lewandowski opuścił zaledwie cztery. Z dorobkiem 23 goli został królem strzelców, plasując się w klasyfikacji wyżej od Karima Benzemy. Był to pierwszy sezon ich rywalizacji o ten tytuł, a zarazem ostatni. Francuz jest już zawodnikiem saudyjskiego Al-Ittihad.

Spory wkład „Ziela” w scudetto

Po raz pierwszy od 33 lat SSC Napoli zostało mistrzem Włoch. Klub ten dokonał tego w momencie, gdy jednym z czołowych zawodników w linii pomocy jest Piotr Zieliński. Ponadto żadna inna europejska drużyna nie zgromadziła takiej liczby punktów co Azzurri (90).

Jeżeli chodzi o „Ziela”, to był on tak ważnym piłkarzem Napoli, że w całym sezonie w Serie A nie zagrał tylko w jednym meczu. Polak na swoim koncie zapisał trzy bramki oraz osiem asyst. Mimo że dorobek nie jest najwyższych lotów, to zawodnika mocno docenili kibice klubu.

28-latka potraktowano niczym Diego Maradonę, bowiem na jednym z budynków powstał mural, przedstawiający naszego piłkarza. Zieliński dostąpił wielkiego zaszczytu, co tylko pokazuje, jak traktują go tamtejsi kibice. On również już nie raz udowadniał, że jest zakochany zarówno w klubie z Neapolu, jak i samym mieście.

W szerokiej kadrze Napoli byli także Bartosz Bereszyński i Hubert Idasiak, lecz mieli mały wkład w triumf drużyny w Serie A.

Sprowadzili Polaka i odzyskali mistrzostwo

Przed sezonem Sebastian Szymański został wypożyczony z Dynama Moskwy do Feyenoordu Rotterdam. W nowym klubie Polak odnalazł się znakomicie, szybko wskoczył do podstawowego składu i stał się kluczowym piłkarzem.

Znakomita dyspozycja Szymańskiego znalazła przełożenie na zespół. Ten po sześciu latach odzyskał mistrzostwo Holandii, zapewniając sobie tytuł na dwie kolejki przed końcem rywalizacji z Eredivisie. Klub ten był także najlepszy w sezonie 1998/1999, gdy ich bramki strzegł Jerzy Dudek.

Polski pomocnik wystąpił w 26 spotkaniach ligowych. Pozostałe opuścił jedynie z powodu kontuzji. Udało mu się strzelić dziewięć bramek, a także zanotował cztery ostatnie podania. Skuteczniejszy był od niego tylko napastnik Santiago Gimenez (14 goli).

Wszystko wskazuje na to, że mistrz Holandii po raz kolejny wypożyczy Szymańskiego z rosyjskiego klubu. Obecny pracodawca Polaka sprawia problem w tym, by Feyenoord mógł sprowadzić go na stałe.

Nazwisko Szymański gwarantuje tytuł?

Ciekawą sprawą jest to, że nie tylko Sebastian Szymański mógł w tym sezonie świętować mistrzowski tytuł. Również Damian (mimo tego samego nazwiska, piłkarze nie są spokrewnieni) wygrał ligę, bowiem w Grecji jego AEK Ateny nie miał sobie równych.

Klub ten dokonał tego po pięciu latach, przerywając serię Olympiakosu Pireus. Drużyna ta była najlepsza w rozgrywkach przez trzy ostatnie sezony. Tym razem jednak uplasowała się dopiero na trzecim miejscu, bo wyżej rozgrywki ukończył inny klub z Aten – Panathinaikos, gdzie na wypożyczeniu przebywał Tymoteusz Puchacz.

Wracając do Damiana Szymańskiego, to był on ważnym punktem swojego zespołu. Rozegrał 30 ligowych spotkań na 36 możliwych. Podczas nich dwukrotnie pokonywał bramkarza rywali, a ponadto raz popisał się asystą.

Po tym, jak Polak w sezonie 2019/2020 zamienił rosyjski Achmat Grozny na AEK Ateny, może liczyć na regularną grę. W Grecji Szymański zaaklimatyzował się na tyle, że ma już przedłużony kontrakt na kolejne lata.

Polak najpóźniejszym mistrzem

Biorąc pod uwagę ligi, w których gra się systemem jesień-wiosna, najpóźniej rywalizacja zakończyła się w Bułgarii. Dopiero w środę, 7 czerwca poznaliśmy mistrza kraju. Po raz 12. z rzędu został z nim dominujący w rozgrywkach Łudogorec Razgrad.

Warto jednak nadmienić, że walka toczyła się do ostatniej kolejki. Klub Jakuba Piotrowskiego pokonał na wyjeździe Czerny More Warna 1:0 i zapewnił sobie triumf w rozgrywkach. Jednak tylko punkt mniej zgromadziło CSKA Sofia, które do samego końca liczyło na wpadkę rywala.

Polak był kluczowym zawodnikiem swojego zespołu, bowiem rozegrał 30 spotkań ligowych na 35 możliwych. W nich udało mu się zdobyć trzy bramki, a także zanotować sześć asyst. Dla 25-latka był to debiutancki sezon w Łudogorcu, do którego przeniósł się z Fortuny Duesseldorf.

Pozostali Polacy z triumfami

Poza wymienioną wyżej siódemką także inni Polacy mieli wielkie powody do radości. Kamil Grabara zdobył mistrzostwo Danii z FC Kopenhaga. Mariusz Stępiński oraz Karol Struski wywalczyli mistrzostwo Cypru. W Walii tytuł wraz z The New Saints zdobył natomiast Adrian Cieślewicz.