Iga Świątek. Tenisistka wyznaczająca nowe granice

Brakuje już chwilami określeń na grę Igi Świątek. Polka wygrała trzeci turniej z rzędu, ma na koncie siedemnaście kolejnych zwycięstw, a w perspektywie rywalizację na mączce. Polka wyznacza nowe granice i dołącza do legendarnych tenisistek.

Tych danych statystycznych jest tyle, że nie wiadomo, od czego zacząć. Myślę, że jedną z istotniejszych rzeczy jest przewaga Igi Świątek nad kolejnymi zawodniczkami w najnowszym rankingu WTA. Dopiero co cieszyliśmy się z faktu, że Polka wskakuje na prowadzenie, a teraz okazuje się, że różnica między nią a drugą Barborą Krejcikovą jest kosmiczna (prawie 1700 punktów). Wszystko wskazuje na to, że w poniedziałek czołowa trójka będzie wyglądała następująco:

1. Iga Świątek – 6711 pkt
2. Barbora Krejcikova (Czechy) – 5033 pkt
3. Paula Badosa (Hiszpania) – 4970 pkt

Niszczy rywalki w najważniejszych momentach

Kosmos jest także w rankingu WTA Race, gdzie nasza tenisistka będzie miała na koncie już prawie 4000 punktów. Istotny jest także sposób, w jaki Polka wygrywa finały najważniejszych imprez. Dotychczas przegrała tylko pojedynek finałowy w turnieju WTA 250 Lugano, ale od tamtego czasu grała w najważniejszych meczach imprez rangi co najmniej WTA 500. Takich spotkań ma na koncie sześć i każde zakończyło się jej zwycięstwem.

W dodatku zawsze Świątek wygrywała 2:0, a cztery sety kończyła bez straty gema. Gdyby tylko brać pod uwagę turnieje rangi WTA 1000, to z czterech zwycięskich meczów, w trzech Iga wygrywała co najmniej jednego seta do zera.

Często mówi się, że mecze, które decydują o wygraniu turnieju, paraliżują sportowców i to w różnych dyscyplinach. U Igi Świątek sytuacja wygląda zupełnie inaczej, bo Polka wychodzi na kort, by zniszczyć swoją rywalkę, by ją zdominować i nie pozostawić złudzeń, kto zasługuje na końcowy triumf.

Tuż obok największych w historii

Iga Świątek wygrywając Indian Wells i turniej Miami Open została czwartą tenisistką w historii, która zgarnęła Sunshine Double. Wcześniej taki wyczyn padł udziałem Niemki Steffi Graf (1994 i 1996), Belgijki Kim Clijsters (2005) i Białorusinki Wiktorii Azarenki (2016).

W innej kwestii jednak żadna zawodniczka nie wyprzedziła Polki. Otóż Iga Świątek została pierwszą tenisistką, która wygrała trzy turnieje WTA 1000 z rzędu otwierające sezon. Co więcej, straciła w nich tylko 11 gemów.

Wrażenie robią też inne liczby. W tej chwili Iga notuje serię 17 zwycięstw z rzędu, 20 setów wygranych z rzędu. W trakcie sezonu ma bilans 26-3. Pokonały ją tylko Ashleigh Barty, Danielle Collins oraz Jelena Ostapenko.

Ciąg dalszy pod materiałem Canal+ Sport.

Polka zdominuje kobiecy tenis?

Iga Świątek swoją kapitalną grą wyznacza trendy i rywalki muszą zagrać niebotycznie, by ją pokonać. Teraz istnieje pytanie, kto na dłuższą metę może zagrozić 20-latce w rywalizacji w tourze. Mamy wracającą do formy Naomi Osakę, ale ona potrzebuje jeszcze trochę czasu, by dojść do swojej najlepszej dyspozycji i wysokiego miejsca rankingowego.

A co z przeciwniczkami raszynianki z TOP 10 rankingu? Wygląda na to, że Polka w tej chwili wyraźnie je przewyższa.

– Jeszcze w drugiej części ubiegłego sezonu Iga trochę się męczyła, można było odnieść wrażenie, że tenis nie sprawia jej wielkiej radości. W tym roku widzimy odmianę. Iga jest nakręcona. Przy tym poziomie gry Polka jest w stanie zdominować kobiece rozgrywki. Jej najgroźniejsze rywalki, czyli m.in. Maria Sakkari, Paula Badosa, czy Barbora Krejcikova nie grają z taką powtarzalnością na wysokim poziomie – analizował Marek Furjan w rozmowie ze mną tuż po meczu II rundy turnieju Miami z Wiktoriją Golubić (Link do całości TUTAJ).

Teraz reprezentantka Polski potrzebuje wypoczynku. Podjęła dobrą decyzję, odpuszczając turniej w Charleston. Świątek zagra w meczu Polska – Rumunia w ramach Billie Jean King Cup na kortach w Radomiu (15-16 kwietnia). Później natomiast w tourze czeka ją gra na mączce, a wydaje się, że to tam dotychczas 20-latka była najmocniejsza.

Czekam na kolejne wspaniałe emocje, kolejne rekordy i liczę, że Iga Świątek pozostanie numerem jeden kobiecego tenisa na dłuższy czas. Są przesłanki ku temu, by tak sądzić.

Czytaj także:
Wspaniały rozwój. Iga Świątek zyskała ważną umiejętność
Na korcie zawodowym zadebiutowała w wieku 13 lat. Później dokonywała rzeczy niemożliwych

2 thoughts on “Iga Świątek. Tenisistka wyznaczająca nowe granice”

  1. Trzeba jeszcze ostrożnie zauważyć, że gówne rywalki Igi – Sakkari i Osaka w ostatnich meczach grały fatalnie, sporo poniżej własnych możliwości. Sakkari nie mogła sobie poradzić z wiatrem a ponieważ w większości gra flatem pół jej technik zostało anulowane. Osaka w finale Miami zagrała na 45% swoich możliwości (wziąwszy poprawke na power Igi, na jakieś 60%). Naomi długo nic nie wygrała i była pod ogromną presją by pokazać za co sponsorzy jej płacą kontrakty z górnrj półki. Wyszła do meczu tak spięta, że nie mogła zagrać nic na swoim normalnym poziomie. Gdy wróci do stanu „równowagi” jej mecz z Igą będzie wygladał zupełnie inaczej tak więc nie dzielmy jeszcze skóry na niedźwiedziu. Zwróćmy też uwagę, że jedno co się liczy to slamy i nikt nie pamięta niczego poza tym, zobaczmy więc RG i wielki W by postawić diagnozę, reszta jest milczeniem…

    1. Nie powiedziałbym, że jedyne co się liczy, to turnieje wielkoszlemowe 🙂 Natomiast patrząc choćby przez pryzmat Rolanda Garrosa, to Osaka nie powinna być tak groźna jak na hardzie. Oczywiście są z jej strony zapowiedzi, że zamierza grać zdecydowanie lepiej na mączce niż dotychczas, ale mam wrażenie, że w tym roku to się jeszcze nie stanie. A co do Sakkari, to ok – wiatr może przeszkadzać, ale trzeba zauważyć, że ta tenisistka nie radzi sobie dobrze w najważniejszych momentach. Mam wrażenie, że jest królową dochodzenia do ćwierćfinałów/półfinałów – od tego etapu zaczynają się schody. Wracając jeszcze na chwilę do RG, to głęboko wierzę, że Iga utrzyma formę i powalczy o triumf w całym turnieju. Jestem jeszcze ciekaw postawy Krejcikovej, ale w jej wypadku chyba wiele zależy od kwestii zdrowotnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.