Piłka nożna

Najbardziej pamiętne mecze w historii futbolu cz.2

Bez zbędnego długiego wstępu zapraszam na wspomnienie kolejnych pięciu, pamiętnych meczów w historii futbolu.

5. miejsce: Portugalia – Grecja 0:1, finał Euro 2004

Foto: Fritz Duras

Nie był to może olśniewający mecz, ale rezultat już tak. Skazywana na pożarcie Grecja grała w finale Euro z gospodarzami imprezy – Portugalią. Na stadionie w Lizbonie 62 tysiące widzów oczekiwało zwycięstwa swoich ulubieńców. Tak się jednak nie stało, bo Grecja grała strasznie toporny futbol. Był on jednak do bólu skuteczny. W 57. Minucie stadion zamarł, gdy Greków na prowadzenie wyprowadził Angelos Charisteas.

Później Portugalia oczywiście próbowała wyrównać stan gry, ale Grecja wybijała jej to z głowy. Bardzo ciężko było strzelić gola wówczas grającym ultra defensywnie Grekom. Wynik meczu po bramce Charisteasa nie uległ zmianie. Grecja świętowała sensacyjne zdobycie mistrzostwa Europy, a Portugalczycy opłakiwali porażkę. Wśród nich m.in. wschodząca gwiazda światowego futbolu – Cristiano Ronaldo.

4. miejsce: Polska – RFN 0:1, ostatni mecz grupy 2(„półfinał”) MŚ 1974

Foto: dfb.de

Teraz parę zdań o spotkaniu pamiętnym dla historii futbolu, ale przede wszystkim historii polskiej reprezentacji. Przed meczem z RFN Polacy wygrali wszystkie swoje mecze, ale żeby wejść do finału mistrzostw, potrzebowali zwycięstwa. RFN-owi natomiast wystarczył remis. Tuż przed meczem wszystko jednak się zmieniło…

Nadciągnęły chmury i spadła niebywała ulewa. Polacy nie chcieli grać spotkania, bo murawa nie nadawała się do gry. RFN natomiast mógł grać, miał przecież lepszą sytuację w tabeli niż Polska. Ostatecznie presja 70-tysięcznej publiczności oraz oficjeli zgromadzonych na stadionie zmusiła sędziego do rozpoczęcia meczu.

Przyznam szczerze, widziałem tylko skrót spotkania, ale mogę na tej podstawie powiedzieć, że Polska była zespołem dużo lepszym. Wszak mieliśmy wtedy zgrany zespół, drużynę pełną piłkarskich asów. Niestety w tamtym spotkaniu nie mieliśmy szczęścia. Najbardziej przeszkadzała naszym piłkarzom oczywiście woda, która zatrzymywała piłkę.

Nasi piłkarze mieli problem z rozgrywaniem składnych akcji oraz przeprowadzaniem kontrataków. Natomiast gdy pojawiały się sytuacje strzeleckie, to kapitalnie bronił bramkarz przeciwników – Sepp Maier. Swoje okazje miał też RFN np. rzut karny, który wybronił Jan Tomaszewski.

Długo zapowiadało się na to, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, ale w 76. minucie bramkę dla RFN zdobył niezawodny Gerd Mueller. Stało się więc jasne, że Polacy głównie przez ulewę, nie spełnią swoich marzeń o zdobyciu mistrzostwa świata…

Tamten mecz przeszedł do historii, ale nie pozwolę na traktowanie go w kategorii wielkiej porażki. Zeszliśmy z boiska pokonani, ale pokazaliśmy klasę. Polska dokonała wtedy rzeczy wielkiej i nie chodzi tylko o trzecie miejsce na świecie. Nawet starsi dziennikarze zapominają, że na tamtym turnieju mieliśmy króla strzelców – Grzesia Latę, i wicekróla – Andrzeja Szarmacha, ex aequo z Johanem Neeskensem. A takiej sztuki na mistrzostwach świata nie dokonał żaden kraj w historii futbolu. Żaden. Jak ktoś nie wierzy, niech sobie to sprawdzi… – mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Andrzej Strejlau.

3. miejsce: Real-Barcelona 2:6, 34. Kolejka LA LIGA, sezon 2008/2009

Foto: FC Barcelona Noticias

Mecz, który był dla kibiców zgromadzonych na Santiago Bernabeu istnym szokiem. Gwiazdorska Barcelona dała wówczas prawdziwy popis gry w Madrycie. Wiem, że było wiele innych ciekawych El Classico, ale ja akurat ten mecz wspominam z sentymentem.

Barcelona przeważała od początku spotkania, ale to Real w 15. Minucie spotkania po bramce Gonzalo Higuaina objął prowadzenie. Na tym jednak fajerwerki Realu w pierwszej połowie się skończyły. Dwadzieścia minut później na tablicy wyników było 1:3.

Bramki dla Barcy zdobywali Thierry Henry, Carles Puyol i Lionel Messi. Wszyscy ofensywni zawodnicy rozumieli się bez słów. Na szczególne pochwały zasłużył Messi, który oprócz gola zaliczył asystę. Wyróżnił się również Xavi, który zaliczył dwie asysty.

W drugiej połowie kanonada Barcelony trwała w najlepsze, choć Real zdołał złapać „kontakt”. Bramkę na 2:3 zdobył w 56. minucie Sergio Ramos. O ile do jego postawy w ofensywie nie można mieć pretensji, to na pewno można mieć roszczenia do jego gry w defensywie. Ramos zawalił sprawę przynajmniej przy trzech straconych bramkach. Również przy tej bramce, którą strzelił Henry w 58. minucie, dając prowadzenie Barcelonie w stosunku 4:2.

Po tym ciosie Real oklapł, a Barcelona włączyła jeszcze wyższy bieg. Ostatecznie zdobyła jeszcze dwie bramki, a na listę strzelców wpisał się ponownie Messi oraz Gerard Pique. Po bramce Pique w 82. minucie kibice Realu w hurtowych ilościach zaczęli opuszczać stadion. Mecz zakończył się wynikiem 2:6 i utorował Barcelonie drogę do mistrzostwa Hiszpanii.

2. miejsce:  Liverpool-Barcelona 4:0, mecz rewanżowy półfinału Ligi mistrzów 2018/2019

Foto: George M. Groutas

Był mecz w moim rankingu, który wychwala Barcelonę, to teraz nadszedł czas przypomnieć mecz, który chluby „Dumie Katalonii” nie przynosi. W pierwszym meczu półfinału Ligi Mistrzów Barcelona pokonała u siebie Liverpool 3:0. Można by pomyśleć, że awans do finału kataloński ma w kieszeni, ale w starciach z „The Reds” czujnym trzeba być zawsze…

Liverpool chciał dokonać niemożliwego i odrobić trzy bramki straty z pierwszego meczu. Swój plan zaczął realizować już w 7. minucie, gdy do siatki Barcy trafił Divock Origi. Do końca pierwszej połowy „The Reds” nie potrafili jednak już strzelić gola, a wśród ich kibiców zaczęła istnieć obawa, że straty nie uda się odrobić.

W przerwie meczu na boisko za Andy’ego Robertsona wszedł Georginio Wijnaldum. Ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. W ciągu paru chwil „Gini” sprawił, że kibice Liverpoolu oszaleli z radości. Holender trafił do siatki Barcelony dwukrotnie odpowiednio w 54. oraz 56. minucie. Po tych bramkach Liverpool jeszcze bardziej się napędził, a Barcelona zaczęła popełniać coraz większe błędy w obronie.

Kompletną dezorganizację Barcelony było widać w 79. minucie spotkania. Wówczas Trent Alexander-Arnold zagrał z rzutu rożnego do niepilnowanego Origiego, a ten pokonał Ter-Stegena, dając gospodarzom prowadzenie 4:0. Niebywała historia pisała się właśnie na naszych oczach. Liverpool utrzymał wspaniały wynik do końca i awansował do finału Ligi Mistrzów. Można nie lubić ekipy „The Reds”, ale trzeba przyznać, że widowiska, to oni potrafią stworzyć niezapomniane.

1. miejsce: Manchester United – Bayern 2:1, finał Ligi Mistrzów 1998/1999

Foto: Sean Murray

Co najmniej parę osób zarzucało mi, że pominąłem ten mecz w pierwszej części najbardziej pamiętnych meczów futbolu. Nic jednak straconego moi drodzy, nie zapomniałem o tym meczu, bo o nim po prostu nie da się zapomnieć!

Ówczesny finał Ligi Mistrzów jak wiadomo przyniósł wielkie emocje. Już w 6. Minucie z rzutu wolnego wynik spotkania otworzył Mario Basler – oczywiście piłkarz Bayernu Monachium. Legendarny trener Manchesteru – Sir Alex Ferguson uspokajał wówczas swoich podopiecznych. Ich moment miał  dopiero nadejść…

Piłkarze United nie wyglądali w tym spotkaniu dobrze. Mam wrażenie, że Bayern miał nad nimi przewagę na boisku, ale przede wszystkim przewagę psychologiczną. W drugiej połowie Ferguson dokonał znaczących zmian. Na boisku pojawili się Teddy Sheringham oraz Ole Gunnar Solskjaer.

Gdy wydawało się, że Bayern sięgnie po Puchar Europy, nagle Manchester się obudził. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry z rzutu rożnego dośrodkowuje David Beckham. W polu karnym wytworzyło się zamieszanie i piłkę do siatki Bayernu z około pięciu metrów skierował Sheringham.

Manchester dwie minuty później poszedł za ciosem, a kibice Bayernu przeżyli szok. Znów z rożnego dośrodkowywał Beckham, a piłkę z bliskiej odległości do siatki skierował Ole Gunnar Solskjaer. W obozie Manchesteru nastąpił wybuch radości. W końcu ta drużyna przeszła drogę z piekła do nieba. Chwilę po bramce zdobytej na 2:1 sędzia zakończył spotkanie i „Czerwone Diabły” cieszyły się z wygrania Ligi Mistrzów.

To już koniec drugiej części tekstu o najbardziej pamiętnych meczach w historii futbolu. Z racji tego, że było wiele wspaniałych meczów w historii, to planuję stworzyć następne części.

Pierwsza część: LINK
Źródła artykułu:
1) informacja własna
2) Football Critic
3) Transfermarkt

komentarze 2

  • Karol

    Panie redaktorze A co z meczem w 2005r. i oczywiście Stambuł, Liverpool vs Milan, wynik oraz przebieg tego meczu myślę że zapamiętają wszyscy w szczególności polscy kibice którzy wspierali Dudek dance

    • Dawid Franek

      Witam serdecznie. Ten mecz jest ujęty w pierwszej części najbardziej pamiętnych meczów w historii futbolu 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *